Mam w ogrodzie ławkę, na której rzadko kto siada. Nie stoi przy grillu, nie jest widokowa. Ot – między cisem a wiśnią, gdzieś z boku.
Ale ja lubię tam usiąść. Z kawą, z myślą, z ciszą. To taka ławka dla mnie.
Bez presji. Bez funkcji. Bez celu.
I myślę sobie – w życiu też potrzebujemy takich „ławek”. Miejsc bez celu. Czasu bez produktywności. Chwil, które nie muszą niczego dowodzić.
Bo nie wszystko musi być „po coś”.
Czasem warto po prostu pobyć.
Usiąść. W milczeniu. Bez telefonu.
I może wtedy usłyszysz coś, co w hałasie dnia zwykle umyka. Może nawet siebie.

