W ogrodzie mam palenisko. Nic wielkiego – ot, okrąg z kamieni i miejsce na ogień.
Uwielbiam je. Bo ogień łączy. Wokół niego ludzie mówią ciszej. Inaczej patrzą. Częściej milczą. A kiedy ogień zgaśnie, zostaje… popiół.
Niepozorny, szary, brudzący. Ale to właśnie z niego biorę nawóz.
Wzmacniam glebę. Wzbogacam ziemię.
W życiu też tak jest:
To, co się spaliło, co się zakończyło – nie musi być stratą. Może być pokarmem dla czegoś nowego.
Ogień ogrzewa, ale też oczyszcza.
Popiół brudzi, ale daje życie.
Więc nie bój się spalić czegoś do końca. Może właśnie to da Ci najżyźniejszy grunt pod nowe.

