W moim ogrodzie jest taka ławka. Stara, żeliwna, z drewnianymi szczeblami. Kiedyś jedno z oparć pękło. Zamiast wymieniać całość, przykręciłem do niego listewkę. Trochę krzywą. Trochę nie z tej bajki. Ale działa.
I co ciekawe – nikt nigdy nie powiedział: „czemu to takie nierówne?”.
Za to wiele razy usłyszałem: „Ale klimatyczne miejsce!”.
Perfekcja jest przereklamowana. W ogrodzie i w życiu.
Nie każda rana musi być zszyta idealnie. Nie każda decyzja musi być „najlepsza”.
Czasem wystarczy: wystarczająco dobra. Wystarczająco mocna, żeby utrzymać.
Ta ławka jest jak życie po przejściach – trochę połatane, trochę pokrzywione, ale nadal daje Ci miejsce, by usiąść i odpocząć.
I o to w tym wszystkim chodzi.

