Znalazłem dziś na krzewie dziury. Liście pogryzione, zrolowane, jakby ktoś przeżuł i wypluł. Typowy ślad po gąsienicy.
I miałem już ją zgarnąć. Zdeptać. Zapobiec. Ale zatrzymałem się.
Bo przecież wiem, co z niej może wyrosnąć.
W ogrodzie – i w życiu – czasem coś Ci zjada energię. Pozostawia bałagan. Zostawia ślady. Ale może… to tylko etap. Może z tego chaosu wykluje się coś pięknego.
Nie każda gąsienica jest szkodnikiem.
Nie każdy trud jest stratą.
Nie każda dziura w liściu to problem.
Może to po prostu zapowiedź motyla. Tylko trzeba poczekać.

