Kiedyś wstydziłem się podlewać ogród w deszczu.
Bo co ludzie pomyślą? „Strzelec zgłupiał?” „Nie widzi, że pada?”
Aż w końcu zrozumiałem, że w ogrodzie – jak w życiu – czasem robisz rzeczy, które dla innych są dziwne, ale dla Ciebie mają sens.
Ten deszcz był letni, lekki, ledwie siąpił. Ale ziemia pod winobluszczem była jak wiór. Tam deszcz nie dochodził. Więc wziąłem wąż i podlewałem. Sąsiedzi patrzyli. A ja byłem z siebie dumny.
Bo zamiast grać pod publiczkę, zrobiłem to, co trzeba.
I tak sobie myślę, że może o to właśnie chodzi w dojrzałości – żeby podlewać, kiedy trzeba. Nawet jeśli wygląda to dziwnie. Nawet jeśli nikt nie bije brawa.
Nie każdy będzie wiedział, co podlewasz. Ale Ty wiesz. I to wystarczy.

