Zimą w ogrodzie nic nie rośnie. I to jest w porządku.
Bo wzrost to nie tylko zielone łodygi. Wzrost to też cisza, odpoczynek, regeneracja.
Drzewa nie walczą wtedy o światło. Nie pną się do góry. Po prostu są. I to wystarcza.
Może i my powinniśmy częściej na to sobie pozwalać.
Na czas bez celu. Bez rozwoju. Bez presji.
Bo nawet w bezruchu można się odnawiać.
I może właśnie dlatego wiosną wszystko wybucha z taką siłą.

