Przycinałem dziś stare pędy hortensji. Nożyce ogrodowe – klik, klik. I nagle zorientowałem się, że przez 15 minut nic nie myślałem.
Nie analizowałem. Nie planowałem. Nie byłem w trybie „zadań”. Po prostu byłem.
Czasem największy luksus to… cisza w głowie.
Bez powiadomień, terminów, newsów, lajków, oczekiwań.
Dlatego lubię cięcie. Każde „klik” to jak ucięcie jednego zbędnego myślenia.
Niepotrzebnego zdania w głowie.
I gdyby ktoś mnie dziś zapytał, co robię:
„Medytuję hortensją. Nożem.”
Polecam. Taniej niż psycholog. Cichsze niż joga. I zdecydowanie bardziej… ogrodowe.

