Zimą czasem łapię się za głowę. Grabie – zardzewiałe. Sekator – zatkany żywicą. Szpadel – z resztkami gliny.
I myślę: „Czemu nie umyłem ich od razu?”
Ale może właśnie o to chodzi. Że ogród – jak życie – zostawia po sobie ślad. Brud. Historię.
I nie zawsze trzeba wszystko czyścić na błysk.
Czasem warto zostawić trochę ziemi na trzonku.
Na pamiątkę tego, co zrobiłeś. Co przetrwałeś. Co zasiałeś.

